Kajtek
Data dodania: 26.11.2020 r.


Aktualizacja
Niestety pomoc nadeszła zbyt późno. Stan psiaka był bardzo ciężki i choć lekarze robili co w ich mocy, niestety Kajtek odszedł. Jedyna pociecha, że już nie cierpi.
Kuczok pisał, że przeżyć da się wszystko oprócz własnej śmierci. Gdy zabraliśmy z drogi wycieńczonego Kajtusia, pełni obaw patrzyliśmy, czy staruszek nadal oddycha. Droga do kliniki wydawała się trwać w nieskończoność, a my odliczaliśmy pokonane kilometry, licząc, że zdążymy. Że uda się wygrać wyścig ze śmiercią...
Kajtuś przeżył transport, ale jego stan jest bardzo zły. Pies jest wyziębiony - temperatura wynosi niecałe 33 stopnie. Jest odwodniony, osłabiony, pchły zjadają go żywcem. Jest brudny, serce nie pracuje równo, a oddech ma ciężki, zakatarzony.
Lekarze widzą dla Kajtusia szansę, ale na ten moment starają się staruszka ogrzać i ustabilizować jego stan. Zagrożenie życia jest zbyt wielkie, by przeprowadzić szczegółowe badania, tym bardziej że lekarze podejrzewają również, że Kajtuś jest po wypadku komunikacyjnym.
Kajtuś jest skrajnie zaniedbany. Sama starość to nie powód, by tak wyglądał. Pies w takiej kondycji to miesiące niedożywienia i lata braku opieki weterynaryjnej. Skąd wziął się przy ruchliwej drodze? Tego najpewniej nigdy już się nie dowiemy, ale szansę, że przyszedł tam sam, będąc tak słabym, że jego łapki nie są w stanie utrzymać wychudzonego ciała, są znikome. Najpewniej ktoś się brutalnie go pozbył, jak pozbywa się zbędnych śmieci. Tego się nie robi wiernemu psu. Tego się nikomu nie robi...
Prosimy Was o pomoc dla Kajtusia. Psiak jest w klinice, pilnie potrzebne są środki na opłacenie pobytu, diagnostyki, leczenia. On został sam i nie ma nic, może liczyć tylko na wsparcie ludzi, dla których jego los nie będzie obojętny.
Zdjęcia

pod numer 7412 i pobierając tapetę (koszt 4,92 z VAT)
Przekaż darowiznę
